|

Marszałek patrzy na zdjęcia ofiar katastrofy - fotografię 17 kwietnia 2010 r. wykonał autor poematu
Meldunek
(podpis do zdjęcia)
„Melduję komendancie dziś dywizjon cały.
Zadania nie wykonał lecz niebiańskiej chwały
dostąpić chce, choć za to, że się dał sformować,
by w imieniu rodaków pamięci dochować
tym, co nie mogli zginąć godnie - w walce, w bitwie.
Synów kraju najlepszych odwiedzić. W modlitwie
wspomnieć. A raczej, by modlić się do nich
aby nie wypuszczali Polski ze swej dłoni.
I u Pana Wszechświata za nią się wstawiali
by w Polakach ojczyzny miłość znów rozpalił.
Nikt z nas nie myślał przecież, że dziś tutaj stanie.
Lot się jednak nie skończył dobrym lądowaniem.
My wstecz nie spoglądamy, więc niech ci na Ziemi
Troszczą się odkrywaniem przyczyn i błędami.
Prawdy dochodzą – nie racji, tej czy innej strony.
Tylko prawda wyzwoli naród podzielony.”
„Witam cię prezydencie w niebieskiej ojczyźnie,
choć stawiasz się tu, myślę, o wiele za wcześnie.
Nie zapomniałeś zabrać z sobą także żony.
Naród tym dodatkowo został doświadczony.
A twoi podkomendni ? Tak młodzi niektórzy!
Większość jest w sile wieku. Wtedy praca służy,
nie zaś odpoczywanie. I to wiekuiste.
Zatem zdawaj mi sprawę, boć to oczywiste,
że Ojcu Niebieskiemu rzecz przedstawić muszę.
A potem poprzydzielać tak bezcenne dusze
do anielskich zastępów. Określić zadania.
Niecodziennie są w niebie takie powołania
- w sensie wojskowym myślę nie po duchownemu.
Choć widzę i duchownych co, nie wiedzieć czemu,
niektórzy są w mundurach, jako w czas wojenny.
Czy wiedliście ten oddział poprzez pył bitewny?
Jest też drugi prezydent, rektor, marszałkowie.
Wiele posłanek, posłów i senatorowie.
Są stanu sekretarze, inni urzędnicy.
Kilkoro „borowików” i czterej strażnicy:
Pierwszy chronił pamięci pomników i grobów.
Drugi pamięć przywracał na wiele sposobów.
Trzeci bronił praw słabych oraz pokrzywdzonych.
Złotówki wartość czwarty wciąż strzegł niestrudzony.
Dziesięciu generałów, co PAN powie na to.
Sami pierwsi w ojczyźnie ale także w NATO
ważnymi byli. Mogli być pierwszymi.
Jednak droga awansu skończona na Ziemi.
Teraz tylko ksiądz Jerzy może ich nagrodzić,
za wsparcie w odpieraniu dobrem zła powodzi.
Jest zacnych osób tyle co to życiem swoim
już uchyliły skrzydła niebieskich podwoi.
Wiedzie ich pani Anna. A jej głowa siwa
nie gołąbka lecz Orła Białego przyzywa.
Kogóż widzę? Sobowtór mój w własnej osobie.
Lepiej było błaznować, kpić, folgować sobie
albo „ałtorytety” wspierać różnorakie,
niźli wcielać się we mnie, który jestem znakiem
niezgody na to wszystko co Polskę osłabia.
Wszak ta słabość sąsiadów ośmiela i zwabia.
Najważniejsi wyprawy waszej uczestnicy.
To ci których łez, modlitw nikt już nie policzy.
Oni zbrodnią wojenną tak osieroceni,
dzisiaj sami sierocą płaczących za nimi.
A kondukt ten zamyka, jak obyczaj każe,
ostatni co był pierwszym, choć nie marynarzem.
Kapitan. Z nim załoga. Trzech plus trzy – do pary.
Służyli wam do końca. Nie stracili wiary.”
„Sam widzisz, przypadkowych osób ze mną nie ma.
Za każdą mogę ręczyć rękoma obiema.
Wprowadź nas zatem wodzu w te podniebne izby.
Do tej Polsce od wieków przynależnej, iżby
chętnie nas tam przyjęto, pracę dano taką,
która służyła będzie ojczyźnie, Polakom.”
Jeszcze tylko epilog. Skąd taka rozmowa?
Na Placu Piłsudskiego zasłyszane słowa.
Siedemnastego kwietnia pamiętnego roku,
przed pomnikiem Marszałka, ledwie kilka kroków,
ołtarz stanął. Stąd bliskość wszystkich tych postaci.
Zdań padło znacznie więcej, część słuchacz utracił.
Druga strona ołtarza, dla polskiego wodza,
była jak ikonostas co wiernych odgradza
od stołu ofiarnego. Wtedy nasi bliźni
widnieli na ołtarzu. To ołtarz Ojczyzny.
Opisawszy genezę, wiersz zakończyć muszę.
Wiemy już kto w komendę wziął rodaków dusze.
Lecz przecież tu, na Ziemi, dzieło ich zostało.
Nie tylko, jak po bitwie, rozszarpane ciało.
I skazaniec ostatnie życzenie wygłasza.
Im nie starczyło czasu. To już sprawa nasza:
Dzieło wszystkim przyswajać. I kontynuować.
Trzeba brać się do pracy. Testament wykonać.
Jerzy Łapkiewicz

4 kwietnia poemat "Meldunek" odczytali jego autor Jerzy Łapkiewicz ( pierwszy z lewej), prezes Klubu Literackiego "Aspekt" Zofia Walas i poseł Jarosław Rusiecki
WŁADYSŁAWA SZPROCH Z KIELC ( I nagroda)
" SMOLEŃSKI DYPTYK"
Poległym pod Smoleńskiem 10.04.2010
1 MGŁA
Przeorali śmiertelne lądowisko Jak rolnik pole powykopkach Lecz niekrobiowych ostańców A krwawych tkanek szukali Nie szukali korzeni życia Ale strzępów nagłej śmierci Zbiorowo spojonych z wiecznością
Szukali skrwawionych ziaren Zktórych już nic nie wyrośnie Jeno relikt narodowej przeszłości Rodzinny talizman Dowód w sprawie I gorzka łza Na źdźble trawy
Przeorali smoleńską ziemię Użyźnioną krwią rzeczy pospolitych Pozbierali szczątki przesiali grudki By oddzialić to co ruskie Od tego co polskie Ale dziewięćdziesiąt sześć imion Z nagła wbryłowziętych Milczy mglistą lotność Ostatecznych sekund
Osiadła nad zgliszczowiskiem Zasłona zabójczej mgły Dziś powiewa chustą Weroniki Lecz to o wieki za późno By zetrzeć perlisty strach Z przerażonych twarzy tych Którym tamten świat Jeszcze nie zdążył się przyśnić
II PRAWDA
Nie ma światła prawdy bez cienia wątpliwości /Trocki/
Frunęli szybciej Od stukotu serc Chcieli ogłosić światu Prawdę obiektywną
Program dopięty Jak prezydencki krawat I generalski guzik Słowa przemyślane proste Jak katyńskie sosny Jak bezimienne krzyże
Sfrunęli szybciej Od mrugnięcia powiek Uśmierconą prawdę Wykrzyczał za nich świat
Dziś ten świat szuka z mozołem Choćby ułamka tej prawdy Która ich powietrzną przestrzeń Wbiła na wieczność W ciszę smoleńskiej Ziemi
Zwiędły już kwiaty na mogiłach Wygasły żałobne znicze Biało - czerwone wciągnięte na maszty Wyschły narodowe łzy Pod warszawskim krzyżem O który sejmowi politycy Toczą dziś spór z narodem
I nie ma takiej prawdy Która ma jedno oblicze I nie ma tu takich słów Które tłumaczą Wszystko
ANNA PILISZEWSKA z WIELICZKI ( II nagroda)
"PIEŚŃ O ROZPACZY - KATYŃ 2010"
Drzewa owego roku puściły już pąki. Lasy szumiały sennie.W gałęzi lichtarzach Zabłyszczały misterne pajęczyn pierścionki I zieloność pełzała po pastwisk ołtarzach
I w ten czas prześwietlony naiwnym promieniem Słońca, które igrając, klei się do powiek, Żeby świecę zapalićtym, którzy jej godni, Wyruszyli podniebni historii świadkowie
I stało się, że ziemia westchnęła jak człowiek I czas koło zatoczył - odtworzył się dramat - I świat zamarł zdumiony w modlitwie i krzyku, Jak bolesna litania nagle wpół urwana
WIOLETA PURSKA z NOWEJ SŁUPI ( III nagroda)
" LACRIMOSA"
Śpiewają pieśń żałobną brzozy Szemrze jej smutek wiatr Rozbrzmiewa dzwon cierpienia W smoleńskim lesie zatrzymał się czas
Ponad jarem zawisła Pieta Płacz matko Polsko Nad swoimi dziećmi Które leżą jak Chrystus Na twoich kolanach
Krzyżu narodowego cierpienia Nie utrać kropli krwi Objaw prawdę i zachowaj wolność
Płacz matko Polsko Lacrimosę uslyszy świat
|