| Spotkanie z Cezarym Łutowiczem |
|
23 listopada w Galerii Fotografii Miejskiego Centrum Kultury odbyło się spotkanie z Cezarym Łutowiczem, sandomierskim jubilerem i artystą-fotografikiem. Za sprawą jego działań używany wcześniej głównie jako tłuczeń w budownictwie drogowym krzemień pasiasty zyskał rangę kamienia ozdobnego i stał się atrakcyjnym tworzywem często wykorzystywanym przez jubilerów oraz chętnie noszonym przez gwiazdy światowego showbiznesu, takie jak Robbie Williams i Victoria Beckham.
Cezary Łutowicz i jego "kamień optymizmu"
Kim jestem, trudno odpowiedzieć w 63 roku życia. Czy już się określiłem, czy jeszcze się określam?...
Mam uprawnienia plastyka, projektuję i wykonuję biżuterię unikatową, jestem mistrzem w złotnictwie,” Mistrzem Rzemiosła Artystycznego”. Pięć lat kułem ozdobne kraty, bramy, detale architektoniczne – na rzecz starówki sandomierskiej. Praca w kuźni równolegle ze złotnictwem w domu.
Złapałem się na tym, że idę śladami patrona złotników św. Eligiusza. On był kowalem, ja byłem, On był złotnikiem – ja jestem. On posiadł biskupstwo, ja wykonuję prace na rzecz
Kurii i kościołów sandomierskich. Na biskupstwo nie mam widoków - a co dopiero świętość…?
- Zawsze kamień w każdej postaci, przydrożny z bruku jak i ten z pomnika, grobu z biżuterii nasuwał refleksje, rodził pytania. Świadkowie dziejów ziemi, transmisje czasu, ponadczasowość tworzywa, nośniki wieczystych informacji o planecie, ludziach, magii, obrzędach, miejscach.- Każdy najmniejszy jest - „morzem czasu”…
Często kamień mnie onieśmiela, wiele mam takich, które lata czekają abym do nich „dorósł” myśleniem, emocjami, warsztatem – czy dorosnę..?
Decyzję o wprowadzeniu krzemienia pasiastego w 1972 roku do biżuterii, poprzedzały moje rozmyślania. W sandomierskim muzeum spotkałem siekierki ze ślicznego kamienia, okazało się, że ten kamień występuje tylko w Ziemi Sandomierskiej.
Długi czas krzemień pasiasty nie dawał mi spokoju, było to wtedy, kiedy odbiorca biżuterii spodziewał się tylko kamieni uznanych w ozdobach złotniczych. Trzeba było przedrzeć się przez świat negacji, kółek na czole i pukania się w skroń. W chwilach zwątpienia podtrzymywało mnie to, że:
rzadki – jest,
piękny – jest,
twardy – jest,
- więc o co chodzi..?!
Powinien być w biżuterii a nie w bruku polnej drogi.
Kustosz Galerii Fotografii MCK Andrzej Łada przedstawia gościa środowego spotkania ( obydwaj zamiast krawatów mają wykonane przez C.Łutowicza bolo z krzemienia pasiastego, jako pierwszy taką ozdobę nosił Czesław Niemen)
Pasjonujący wykład C.Łutowicza o dziejach i roli biżuterii w naszym życiu
Konkrecja krzemienia z kopalni neolitycznej w Krzemionkach koło Ostrowca Świętokrzyskiego
Krzemienie z okolic Ożarowa prezentowane w Galerii Fotografii MCK
Trafiłem do neolitycznej kopalni krzemienia pasiastego Krzemionki Opatowskie. Okazuje się, że kamień ów przez 2500 lat był pozyskiwany z wielkim trudem i mozołem. Wykonywano z niego siekierki, które - obecnie znajdowane - w większości nie posiadają śladów pracy. Wszystko wskazuje na to, że były to przedmioty związane z obrzędowością i magią, funkcja utylitarna była drugorzędna. Wkładano je do grobu, a więc nośniki magii, rytuału, czegoś nie określonego.
A czym jest kamień w biżuterii? Jaki jest początek biżuterii? Amulety, symbole…wyróżniki, . przynależność do grupy, miejsce w grupie. Komunikacja z otoczeniem. Uzupełnienie mojego ego. Moja zamożność, pycha, moda, konwencja, wiara, zasługi, majestat….zabezpieczenie przed…
-To wszystko kazało mi postąpić tak jak postępuję.
Od 35 lat wystawiam tylko biżuterię z krzem. pasiastym. Pokazywałem ją na swoich jak i zbiorowych wystawach całej Europy a ostatnio i w Indiach. Wszędzie jest doskonale odbierana.
W Sandomierzu we współpracy z Muzeum Okręgowym udało się zorganizować kilka edycji warsztatów twórczych, pod tytułem „Krzemień pasiasty kamieniem optymizmu”.
Wynikiem tych działań jest jedyna w świecie kolekcja biżuterii z krzemieniem pasiastym w zbiorach muzealnych.
Żyjemy w czasach kiedy brylanty ulegają deprecjacji. Przyczyniła się do tego technologia produkcji diamentów. Kamienie te zostały obdarte z nimbu tajemniczości, romantyczności, przygody, po prostu zamawiamy i mamy.
Świat ludzi zamożnych poszukuje oryginalności. W poprzednim roku wiosną, prasa podała, że biżuterię z krzemieniem pasiastym zaczęły nosić gwiazdy światowej popkultury. To wzmogło zainteresowanie.
Wykonując ozdoby, zastanawiam się jakie są ich koleje losu.
Ma ktoś na palcu obrączkę, symbol miłości, przysięgi wspólnego losu…
Złote kolczyki u wnuczki, krzyżyk, pierścionek – nośniki emocji ludzkich.
W chwili obdarowania nimi lub zakupu, czy są to przedmioty nowe?
Pozornie tak. Ale kiedyś kończy się ich funkcja, umiera przedmiot lub właściciel.
Destrukty trafiają do złotniczych tygli wymieszane z innymi „nośnikami emocji”.
Powstają nowe symbole zaklęć, chwil wzniosłych. Tak dzieje się od początku cywilizacji.
Przedmioty te często rodzą i niosą złe emocje i czyny człowieka…
Fotografia autorstwa Cezarego Łutowicza, który jest członkiem Fotoklubu "Galeria MCK"
Fotografia, fotografia miasta.
Kilkanaście milionów mieszkańców…
Miasto, które wypełnia wszystkie potrzeby człowieka.
Wysoka, najwyższa kultura światowa we wszelkich przejawach twórczości ludzkiej. wielkie bogactwo materialne.
Kipiel narodów, etnografii, ras, kierunków filozoficznych, doktryn politycznych, …ale też nędzy, bezdomności, emigracji nie zawsze trafionej – zbrodni…
Wszystko się kłębi swoja codziennością. Feria kolorów, zgiełk, melodia ulicy, zapachy, ruch, tempo - i otępienie…
W koło katedry gmachów, niebotyczne - kradną nam światło, lub odbijają lustrem.
A ja z małego miasteczka, pięć razy starszego niż to miasto.
- a jakże ludzkiego…
Ludności 440 razy mniej…
Wszędzie znajomi.
Znajome koty, chodniki, i dziury w jezdni a słońca, powietrza - tylko się pławić…
- kontrast…
Mimo wszystko, lubię to wielkie miasto. Bywam tam dość często.
Robię zdjęcia - jak miasto pokazać..?
Miliardy zdjęć zrobiono, w słońcu, deszczu, śniegu, wietrze.
- każde z tych zdjęć jest przeciwko mnie…
Zawsze te „szafy”, które są pięknem i przekleństwem, gdzie czujemy się zagubieni, przytłoczeni, mali. – ale i dumni z myśli człowieka.
Przywożę kilkaset zdjęć. Zaglądam do nich po czasie, szukam tego, co jest kreacją tego miejsca - syntezą…
Zacierają się szczegóły, przestają być ważne - cenię pojawiające się uogólnienia.
Fotografia to medium potrafiące skupić naszą uwagę na drobiazgu – nie chcę tego.
Chcę skupienia wrażeń - gdzie drobiazg nie istnieje.
Powidoki, ten termin, choć nie precyzyjnie przeze mnie użyty, jest najlepszym słowem na to co chcę przekazać.
Żadne zdjęcie nie opisze, nie przybliży, nie odda prawdy o tym miejscu…
Postanowiłem pokazać emocje, które we mnie zostają.
- a czy to jeszcze są zdjęcia..?
Cezary Łutowicz 2010 r.
|

























Komentarze użytkowników: